Wesele Pauliny i Bartka

 

22 kwietnia 2017 Paulina i Bartek wypowiedzieli przed sobą symboliczne, ale jakże ważne, “tak”.

Przygotowania do tego wesela, jak to zwykle bywa, rozpoczęły się na długo przed. Suknia, garnitur, wystrój sali, oprawa muzyczna i świetlna, menu, lista gości i wiele, wiele innych czynników musiało zostać odpowiednio dobranych, aby wesele wyglądało tak, jak wymarzyli to sobie Paulina i Bartek.

Na miejscu (w pięknie udekorowanej sali w Rząśniku) zjawiłem się kilka godzin przed oficjalnym startem wesela, aby mieć czas na dopracowanie wszystkiego – odpowiednie przygotowanie stanowiska i oświetlenie parkietu. Kiedy ja kończyłem dopinanie szczegółów na ostatni guzik, po drugiej strony ulicy, Państwo Młodzi przysięgali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Wkrótce potem zjawili się na sali, gdzie oczywiście zostali obficie przywitani.

Po życzeniach na gości czekał przygotowany przez obsługę sali obiad, w trakcie którego nie zabrakło przemowy Pauliny i Bartka oraz pierwszego toastu. O dostateczną ilość napojów wyskokowych doskonale dbał świadek, gdy te ubywały uzupełniał ich zasoby na stołach.

Na pierwszy taniec Młoda Para wybrała utwór Anny Jantar. Delikatne brzmienie idealnie współgrało z oświetleniem. Romantyczny taniec zakończyły pocałunki i oklaski, a wkrótce potem (po zabawie, która zapoznała ze sobą wszystkich gości) ruszyliśmy z kopyta. Nie zabrakło dużej dawki tanecznych nowości, które przeplatały się z nieśmiertelnymi klasykami lat ’70, ’80 i ’90. Mieliśmy tego wieczoru możliwość posłuchania muzyki na żywo, a to za sprawą małej Samanty, która w prezencie dla Pauliny i Bartka zaśpiewała Hallelujah. Samanta znakomicie poradziła sobie z mikrofonem, za co otrzymała potężną dawkę zasłużonych oklasków. Goście nie kryli wzruszenia.

Jak wiadomo nie samą muzyką żyje wesele. Co jakiś czas, aby rozbawić gości, odbywały sie zabawy. Uczestnicy popisywali się swoją zwinnością, gibkością, sprytem i szybkością – zwłaszcza kiedy musieli mnie dogonić, aby wykonać zadanie. Byliśmy świadkami powstania wielu nowych figur akrobatycznych! Na zwycięzców czekały oczywiście nagrody. Humor to niezbędny element każdego wesela!

Oprócz muzyki serwowanej przeze mnie pojawiały się również co jakiś czas różne dedykacje i życzenia zwłaszcza od uroczych córek Młodej Pary. Ukoronowaniem wieczoru były oczywiście oczepiny. Dowiedzieliśmy się w nich kilku rzeczy o Paulinie i Bartku, poznaliśmy następnych gospodarzy wesela oraz sprawdziliśmy ich zdolność do współdziałania. Trzeba przyznać, że spisali się na medal.